wtorek, 10 września 2013

Rozdział 1 Jak pies spuszczony ze smyczy


       Wika, Sylwia i Marlena wracały ze szkoły. Chodziły do trzech innych klas. Wesołe głośno się śmiały i rozmawiały. Za nimi szło kilku chłopaków, też się śmieli. Wika zauważyła wśród nich Kubę, z którym uczyła się w klasie.
                                                                   ***
     Wika była średniego wzrostu szczupłą blondynką o obciętych do uszu bardzo jasnych włosach. Miała prawie czarne oczy i zadarty mały nos obsypany drobnymi piegami. Ten komplet wyglądał uroczo na jej buźce. Uśmiech, no coż zęby szpecił stały aparat. Chodziła do szkoły zazwyczaj w spodniach, rzadziej w spódnicach. Z pozoru może i była ładna, ale...
                                                                  ***
        Marlena średniego wzrostu brunetka o trochę puszystej budowie. Zawsze nosiła falowane włosy związane w kucyk. Podobno nawet do spania ich nie rozpuszczała. Niektóre dziewczyny uważały, że gdyby je rozpuściła ukryła by pod nimi duże uszy. Lecz ona się tym nie przejmowała. Dziewczyna miała zielone oczy, które przysłaniały krótkie, ale gęste rzęsy. Marlena gustowała w ciemnych dżinsach i bardzo często przychodziła w nich do szkoły.
                                                                  ***
        Za żadną z 3 przyjaciółek chłopaki nie oglądali się tak jak za... Sylwią, wysoką chudą szatynką o niebieskiech oczach, które przysłaniały długie i gęste rzęsy. Włosy związywała tylko na wf, bo sięgajace do pasa plątały się, gdy tylko schyliła głowę. Piękny biały uśmiech zniewalał każdego do kogo się uśmiechnęła. Mały zgrabny nosek idealnie pasował do drobnej twarzyczki. Wybierała ubrania, które podkreślały jej figurę. Poruszała się z gracja, prawie jak modelka. 
                                                                 ***

       Piiiiikkk!!! Na dźwięk wiadomości na czacie przerwałam pisanie. Weszłam w zakładkę czata i zobaczyłam wiadomość od Kuby. Czego on może ode mnie chcieć? I przeczytałam:
                
Kuba: Hej! ;) Dałabyś mi numer do tej twojej ślicznej przyjaciółki?
                                               Mam do niej sprawę :P
    
    Zignorowałam go. Jak śmie? Czy myśli, że ja nie mam uczuć? Zawsze Sylwia jest lepsza, ładniejsza, chudsza. Jeśli ktoś jest najlepszy to TYLKO Sylwia, ale i tak ja z Marleną jesteśmy lepsze od niej w nauce. 

      Kuba: To jak? Dasz mi numer do ślicznotki? 
      Ja:     Oczywiście, że nie. Jeśli chcesz go mieć, sam go zdobądź. 
               Taki twardziel z ciebie, a nie umiesz zdobyć nr tel. do "ślicznotki"? 

      I więcej nic nie napisał. Bardzo dobrze.



      Z Marleną przyjaźnimy się od IV klasy podstwówki, kiedy doszła do nas i nie było wolnej ławki, usiadła do mnie. Mimo to, że nie jest szczupła bardzo ją lubię. Nasza przyjaźń przetrwała do II klasy gimnazjum. Niestety nie trafiłyśmy do tej samej klasy, ale mieszkamy w tym samym bloku, więc często się widujemy. 
      Z Sylwią było inaczej. To ona się przykleiła do nas. Dziewczyna nie jest wredna, ale czasem  opryskliwa i potrafi się zachowywać jak pusta lala. Nawet nie zdaje sobie sprawy  jak bardzo denerwuje mnie i Marlenę to, że chłopaki uganiają się za Sylwią jak pies spuszczony ze smyczy za właścicielem. Postanowiłam, że gdy tylko nadarzy się okazja to jej to wygarnę. Mieszka w tej samej klatce co Marlena. Przeprowadziła się w I gimnazjum, ale nie chodziła do tego co my.
Czasem poprostu chciałabym, żeby się odczepiła. Daje mnie i Marlenie porady dotyczące chłopaków. Przez nią też często kłócę się z moją przyjaciółką. Tak jak ostatnio:

- Marlena, nie jesz za dużo? - spytała Sylwia popijając zieloną herbatę bez cukru.
- O co ci znowu chodzi, Sylwia? - prawie krzyknęła Marlena. 
- No wiesz, ja wypiłam filiżankę zielonej herbaty bez cukru, a ty odkąd tylko weszłyśmy do Wiki zażerasz te ciastka. A potem żalisz się, że nikt cię nie chce, że jesteś gruba. 
- Wiesz, Sylwia. Teraz już przesadziłaś, a poza tym nikomu się nie żalę
- Co? Bo powiedziłam ci prawdę? Boli co? - Sylwia zaśmiała się ironicznie.
- Jak możesz?! To moja sprawa co jem i co piję! Ty chcesz to sobie pij nawet wodę z sedesu, a mi nie dyktuj co ja mam "zażerać"!
- Nie chcę tego słuchać! Cześć, Wiki! 
I wyszła trzaskając drzwiami. Dobrze, że nie było rodziców, bo miałabym kłopoty. 
Potem Marlena zaczęła krzyczeć, czemu jej nie broniłam. 
- Marlena! Pogadamy jak ochłoniesz. A teraz przepraszam, ale wyjdź. Mam dość krzyków.
I wyszła też trzaskając drzwiami. 

To był piątek. Dziewczyny pogodziły się dopiero w poniedziałek w szkole, oczywiście z moją pomocą. 
Przez te dwa dni przychodziły do mnie, ale pojedynczo. 
Sylwia tak naprawdę to mnie traktuję jak przyjaciółkę. To do mnie wpada zawsze, gdy ma problem, nie do mnie i Marleny. Zwierza się tylko mnie. Marlena mi, a ja tylko Marlenie.
                                                                          

4 komentarze:

  1. Witam!
    Przyszłam, przeczytałam już większość, ale podpiszę się pod tą notką, na razie nie odnosząc do tekstu. Wiesz, w blogowaniu nic nie ma od razu hop-siup i wszystko idealnie. Jeśli nie podpatrzyłaś wielu rzeczy na blogach innych blogerek, to niewiele zdziałasz na początku.
    Wrażenie wizualne: złe, no złe.
    Żadnych zdjęć, żadnego wprowadzenia w klimat opowiadania, w dodatku na jednej stronie masz zamieszczone wszystkie rozdziały, bo pewnie ustawiłaś, że ma być ileś tam postów na jednej stronie. Najlepiej ustawić, że ma być jeden post na jednej stronie, bo wtedy wygląda to lepiej :)
    Sama o tym niedawno nie wiedziałam, więc you know. To nic takiego, ale jednak dużo zmienia.
    Nie widzę sensu w tabelce: popularne posty. Piszesz opowiadania rozdziałami, więc nikt nie zacznie czytać od tego najbardziej popularnego posta, tylko od początku. W dodatku wygląda mało schludnie.
    Jest kilka szabloniarni, gdzie możesz zamówić szablon, wiesz? Ja Ci po prostu zostawię tutaj kilka linków, a ty sobie już tam poszukaj o co kaman.
    wioskaszablonow.blogspot.com
    zaczarowane-szablony.blogspot.com
    panda-graphics.blogspot.com
    szablonownica.blogspot.com
    Emm...
    Jeśli chodzi o wrażenie wizualne to chyba wszystko. Chociaż powiem Ci, że niej jestem fanką tytułów na samej górze, ale to akurat jak kto woli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko, to zatwierdzanie komentarzy -.- . I weryfikacja obrazkowa! Usuń ją, proszę. Mogę Cię zapewnić, że robotem nie jestem, a weryfikacja utrudnia komentującym życie.
    Błędy, błędziki. Rozdział bardzo krótki. To jest minus jednak. Już u czekoladowej pisałam, że uniemożliwia to czytelnikowi wejście w klimat. Zaczynasz i nagle kończysz. Nie można tak.
    "Wesołe głośno się śmiały i rozmawiały. - Wesołe, głośno się śmiały i rozmawiały."
    "Za nimi szło kilku chłopaków, też się śmieli. " - Za nimi szło kilku chłopaków, którzy też się śmiali.
    Jeśli już. Bo dla mnie tam jest powtórzenie. Może lepiej: Za nimi szło kilku chłopaków, którzy byli równie rozbawieni.
    Coś w tym stylu, wiesz. Powtórzenia są złe i już zawsze będą.
    "Wika była średniego wzrostu szczupłą blondynką o obciętych do uszu bardzo jasnych włosach." -> to jest takie delikatne masło maślane. Skoro już napisałaś, że była blondynką, to później nie pisz, że miała bardzo jasne włosy. W sensie... lepiej brzmiałoby to w ten sposób:
    Wika była średniego wzrostu dziewczyną o bardzo jasnych włosach, które sięgały jej do uszu. Miała szczupłą budowę, ciemne oczy i mały, zadarty nos obsypany drobnymi piegami.
    "Uśmiech, no coż (cóż!) zęby szpecił stały aparat" -> Uśmiech miała ładny, ale zęby szpecił jej stały aparat.
    Ej dobra, bo już jest prawie pierwsza. O reszcie napisze jutro, bo nie mam siły.
    Czirs!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za szczerą opinie :) Obserwuję wiele blogów i szukam szablonów, więc jak na razie blog nie jest w pełni dokończony ;) Błędy moga sie pojawiać, bo pisałam to jakiś czas temu. Teraz czytam wiele razy ost zanim go wsatwię.
      Każde opinia się liczy dla mnie, więc uszanuję też twoją :)
      Pozdr
      ~Ami

      Usuń