Marlena z Wiką szły powoli do szkoły. W pewnym momencie usłyszały:
- Hej! Marlena!
Przyjaciółki spojrzały na siebie. Czego ona jeszcze chce?
- Sylwia! Czego chcesz?
- Może byś się tak przywitała najpierw? - Sylwia uśmiechnęła się ironicznie. - Marlena, chciałabym z tobą pogadać. Tylko bez Wiktorii.
Spojrzała na Wikę wzrokiem pełnym nienawiści i wyrzutu, a do Marleny dodała z szerokim uśmiechem:
- Mogłabym wpaść do ciebie dzisiaj. Ok. 16. Zgoda?
- Jeśli musisz - odpowiedziała zrezygnowana Marlena.
- Okej. To do zoba - zaprezentowała się z tym swoim uśmiechem nr 4 i odeszła "modelkowym" krokiem, cicho postukując jesiennymi butami na 10centymetrowych obcasach w kształcie słupka.
Pani jesień nadeszła w tym roku bardzo szybko. Był początek października, a trawniki nie pokrywały się już trawą, tylko liśćmi pomalowanych przez jesień w wielu barwach. Silny, zimny wiatr zamiatał je ze skwerku przed szkołą oraz ztrącał z prawie już nagich drzew. Wiał z wielkim i silnym podmuchem.
Wiki, chodź były już z Marleną prawie w szkole, naciągnęła na uszy swój granatowy beret i otuliła szyję błękitną apaszką, pasującą do granatowego flauszowego płaszczyka.
Marlena poprawił sobie kucyk i otworzyła drzwi, zapraszając gestem do wejścia Wiki.
***
Poczułam wibrację w kieszonce jasnych dżinsowych rurek. Tylko nie to. Może Kukła nie usłyszała. Inaczej, skończyło by się to konfiskatą telefonu i odbieraniem go przez rodziców. Może ma na tyle dobry słuch, żeby usłyszeć wibrację w telefonie w kieszonce spodni uczenicy w pierwszej ławce, tuż za jej plecami.
Spojrzałam na nauczycielkę. Chyba nie usłyszała, bo nadal stała tyłem do klasy i zapisywała równania chemiczne.
- Proszę pani! - podniosłam rękę do góry.
Kukła odwróciła się do mnie twarzą.
- Słucham.
- Czy mogłabym iść do łazienki?
- Jeśli koniecznie musisz, to idź szybko, bo nie chcę mieć tu kałuży pod ławką.
W klasie dało się słyszeć tylko ciche chichoty. Wstałam i wyszłam z sali. Udałam się do łazienki i wyjęłam telefon z kieszeni. Otworzyłam wiadomość:
Hej, Wiki! Już kilka dni zastanawiałem się nad tym i w końcu się odważyłem, więc piszę. Jesteś bardzo ładna i masz śliczne szare oczy. Nie przeszkadza mi to, że nosisz aparat na zębach. Twój uśmiech mimo to jest zniewalający. Wiem, że z powodu swojego wyglądu możesz mieć wielu absztyfikatów, ale i tak chcę, żebyś wiedziała, że mi się podobasz. M.
- Nie mam wielu absztyfikatów. Nie wiem, czy wogle jakiś chłopak zwrócił na mnie uwagę - pomyślałam. - Ten SMS to pewnie od tej bliskiej i zaufanej osoby od Marleny. Muszę z nią pogadać na tej przerwie.
Włożyłam telefon do kieszeni i wróciłam jak najszybciej do klasy, żeby Kukła nie zaczęła nic podejrzewać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz